sobota, 29 marca 2014

Trudny wybór, trudne sprawy.

Tak, wiem, że zawalam sprawy bloga. To dla mnie ciężki czas. Od 8 do 15 uczę się, później znowu następuje nauka. Godzina relaksu i zaczyna się "wkuwanie" na sprawdziany. Nawet teraz nie mam czasu w weekendy. Chętnie bym coś poczytała, pooglądała jakiś ciekawy film, ale nakłada się pytanie kiedy? W sobotę zazwyczaj piszę rozprawki typu: "Czy dobre uczynki, czynią świat dobrym". To chyba oczywiste. Nawet średniowieczny chłop by wiedział, że to prawda. I nie trzeba tego udowadniać trzema argumentami. A teraz jest jeszcze gorzej, bo wszyscy nauczyciele spinają się na uczniów, bo myślą, że miesiąc przed egzaminem nauczą nas na egzamin. Mogli to zrobić w pierwszej klasie. ;)

Ostatni czasy dużo się dzieje. Muszę rozwiązywać trudne sprawy, które mnie wykańczają. Od jakiś paru tygodni trapi mnie WYBÓR SZKOŁY.



To jest okropne, bo musisz się ważyć z tym, że masz do niej chodzić 3 lub 4 lata, uczyć się i nawiązywać znajomości. Chcesz wybrać jak najlepiej. Abyś nie był zawiedziony po miesiącu "pracy".

Na samym początku zastanawiałam się, co wybrać. Na pewno nie chciałam iść w stronę humanistyki czy dziennikarstwa. Została jeszcze opcja: wojskowa, europejska, politechniczna, biomedyczna. Dwie pierwsze od razu mogę wyeliminować. Zastanawiałam się nad politechniczną, ale mam lekkie problemy z informatyką. Nie jest źle, ale orłem z tego przedmiotu to  nie jestem. Więc wybrałam biomedyczną. Od podstawówki łatwo mi idzie nauka przyrody. Lubię czasem poczytać artykuły medyczne. Wiem, brzmi to niesamowicie nudnie :)

Z wyborem kierunku, idzie wybór zawodu. Myślałam o tym bardzo dużo. Skończyło się na tym, aby zostać lekarzem albo psychologiem (wysoko sobie stawiam). Ale w licem jeszcze można wybrać profil, który może być niezgodny z zawodem. Trudniej robi się na studiach, kiedy trzeba wiedzieć na 100%, co chce się robić w życiu.


Następny etap to wybór szkoły, w której zaoferują najlepsze warunki do rozwoju intelektualnego i psychicznego. "Zwiedziłam" chyba wszystkie szkoły, które mnie ciekawiły. Jedne oferują wysoce wykształconą kadrę, drudzy 100% zdawalność matur, inni wysoki poziom matematyki, dobre laboratorium lub pracownię komputerową. Patrzyłam także na rankingi. Aby rozwiązać problem stworzyłam listę plusów i minusów każdej placówki. Mając wszystko pod nosem, dalej jest mi trudno wybrać tą odpowiednią. Najbardziej kłopotliwy jest dojazd do szkoły. Na początku przejazd do miasta, później podmiejskimi do celu. Ale co się nie robi dla lepszego kształcenia się.

Dalej tkwię w martwym punkcie. Mam czas do maja na podjęcie odpowiedniej decyzji.

Może są ty osoby, które są lub były w takiej sprawie . Proszę o parę porad. Może pomogą mi dojść do konsensusu.

Pozdrawiam :*

4 komentarze:

  1. Właściwie jestem już maturzystką, ale znam Twój problem z własnego doświadczenia :) Też nie wiedziałam, w jakim kierunku iść. Na początku gimnazjum myślałam o klasie medialnej, ale jak teraz sobie pomyślę, że miałabym mieć rozszerzoną historię, to łapię się za głowę. Skończyłam na mat-fizie, dokładniej na mat-geo-humanie haha Myślę, że klasa biomedyczna jest najbardziej przyszłościowa, więc jeśli zależy Ci na dobrym wykształceniu to powinnaś tam iść :)

    Ciekawie piszesz, więc dodaję do obserwowanych. Zapraszam też na mojego bloga o studiowaniu w UK i moich przygotowaniach do emigracji, może znajdziesz tam coś dla siebie i weźmiesz pod uwagę studiowanie zagranicą :)
    www.magdalenelondon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak mówisz, to szczerze zastanowię się nad biomedyczną.
      Dzięki :) Chętnie wejdę na twojego bloga, bo myślałam nad studiami za granicą :)

      Usuń
  2. chciałabym być na Twoim miejscu, ale życzę Ci samych trafnych decyzji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zostawienie komentarzy.
Jeśli spodobał Ci się blog, to zapraszam do obserwacji.

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz na: blackandwhiteblogspot@gmail.com