piątek, 25 lipca 2014

(nie)warto cierpieć... z miłości.



Witam! Cześć! Dzień dobry! Jak się miewacie? Was też deszcz dobija?
Jak już widzicie będzie o cierpieniu. Jakoś mnie na to naszło (to ta pogoda). Więc zarezerwujcie sobie czas i przeczytajcie moje wywody. Miłego czytania :)




Cierpienie... Nie doszłabym do tego tematu gdyby nie książka "Cierpienia młodego Wertera". Wpadłam na nią przypadkiem, odkurzając książki. Skądś kojarzyłam ten tytuł a przede wszystkim był o cierpieniu czyli jakby był napisany specjalnie dla mnie. Lubię czytać książki, które sprawiają mi wewnętrzny ból. Mówię to naprawdę :) Brnęłam z książkę prawie 20 dni. To tak jak z lekturę, którą naprawdę jest. Nareszcie ją przeczytałam i  bardzo się cieszę :D


Książka to historia tytułowego bohatera, który nieszczęśliwie zakochuję się w "ziemskiej bogini" Locie. Niestety ona ma już swojego mężczyznę, niejakiego Alberta. Przez całą lekturę Werter udręcza się. Śni o ukochanej. Pragnie ją i pożąda. Próbuje o niej nie myśleć, ale nadaremnie. Wszystko opisuje w listach/pamiętniku do przyjaciela. Tak jest w prawe 190 stronach. Tylko fragmentami marzyciel zachwyca się przepięknymi widokami krajobrazu (to typowe dla romantyzmu) lub opowiada popołudniowe pogawędki. Na samym końcu nie może wytrzymać, że nie jest z osobą, którą kocha i zabija się.


Po wydaniu dzieło Goethe wywołało lawinę samobójstw w Niemczech. Swoją treścią uderzało w najczulsze i najskrytsze strony ludzkiego ducha. W czasach renesansu dużą uwagę przykładano do uczuć. Zakochiwano się i wcale nie myślano rozsądnie, ponieważ rozum nie odgrywał większej roli. Ale czy istnieje w dzisiejszych czasach cierpienie z powodu miłości, które skutkuje samobójstwem? Na pewno zdarzają się przypadki.




Jeśli o mnie chodzi. Nie zakochałabym się w kimś na zabój. Nie zrobiłabym sobie żadnej krzywdy. Dlaczego? Po pierwsze, życie jest piękne i nie warto go marnować. Jest bezcennym darem od Boga. A jeśli nie układa się mi z jedną osobą, to przecież mogę znaleźć drugą, która też będzie mię kochać tak jak ja ją. Po drugie, co wniesiemy zabijając się? "Ta druga" osoba będzie miała tylko wyrzuty sumienia, ewentualnie koszmary. A jak będzie miała słabą psychikę, może krzywdzić się a nawet popełnić samobójstwo.


Innym sposobem na nieszczęśliwą miłość jest stalking. Osaczenie osoby też jest odreagowaniem na cierpienie. Jeśli ofiara nie będzie z nim, to nie będzie z nikim. Takie przypadki zdarzają się. Osoby nie mogą pogodzić się z odrzuceniem i nachodzą swoją "miłość".


Miłość w pewnym sensie łączy się z cierpieniem. Tylko zależy to od człowieka jak to zniesie. Jeden wypłacze strumienie łez, zje tony lodów i słodyczy i mu przejdzie po miesiącu. A może zdarzy się osoba, która popadnie w depresję, zacznie prześladować ofiarę albo w ostateczności zabije się. Każdy człowiek jest inny i inna jest jego psychika.



Czy warto cierpieć z miłości? Jak znosicie cierpienia?  Czytaliście tą książkę?


4 komentarze:

  1. Książki nie czytałam, często cierpienie nadaje nam nowy tok myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłość to niekiedy "pozytywne cierpienie" "Przyjemne cierpienie" chodzi mi tu o tęsknotę za drugą połówką czy też strach o nią, troska.
    Tak jak kiedyś Ci pisałam to była główna lektura w mojej pracy maturalnej. Praca była na temat tego dlaczego bohaterowie literaccy popełniali samobójstwa, rozmyślali o nim. Epoka romantyzmu to specyficzny czas, romantycy uznawali tylko tą miłość, która była niedostępna, która wiązała się z bólem i często kończyła się śmiercią.
    Wg mnie Lotta nie była bez winy, mogła w pewnym sensie dać mu jakieś mylne znaki, ale oczywiści to Werter nie poradził sobie z psychicznym bólem. Książka wspaniała

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie z tym cierpieniem jest różnie - czasami tego bardzo potrzebuję, a czasami uciekam jak najdalej!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zostawienie komentarzy.
Jeśli spodobał Ci się blog, to zapraszam do obserwacji.

Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz na: blackandwhiteblogspot@gmail.com